Obserwatorzy

10 lutego 2013

Koszyczki z kabłąkami. Co nieco o malowaniu rurek.

Witajcie moje drogie panie! i panowie też :)

Dziękuję za wszystkie opinie, rady, dobre słowa pod ostatnim postem. Dostałam od Was wiele cennych uwag, a wiadomo dobra rada na wagę złota.

Oto co powstało:
 Fioletowy: w kształcie "bałwanka" mają w nim stać dwa kubeczki po jogurcie z wiosennym szczypiorkiem.
Niebieski: na razie nie mam pomysłu, ale całkiem prawdopodobne że jakiś świąteczny stroik w nim powstanie
Brązowy: prosty użytkowy, wielkości koszyka po kiwi, na drobiazgi do łazienki.

Ponieważ o papierowej wiklinie ciągle wiem nie wiele, więc wystąpię w roli eksperta i podzielę się swoimi uwagami :)

Malowanie:
najwygodniej jest mi malować rurki. Robię to za pomocą małego skrawka gąbki. Na podłogę rozkładam ceratkę taką ze sklepu po 5zł (służy mi do wszelkich prac brudzących, śmiem twierdzić, że jest niezniszczalna) zakładam rękawiczki (malowałam też bez, ale wierzcie to głupi pomysł) i przystępuję do działania. Gąbkę nasączam barwnikiem owijam nią rurkę i przeciągam, tak by za jednym góra dwoma pociągnięciami rurka była cała pokryta farbą. Nie wszystkie farby się do tego nadają.
I tak po kolei każdą z osobna, idzie szybciej niż wszyscy myślą.

Farby:
Trochę już wspominałam o tym ostatnio, więc by się nie powtarzać, to dorzucę tylko najnowsze spostrzeżenia.
Z mojego dotychczasowego doświadczenia wynika, że najlepiej spisują się farby do malowania ścian. Dobrze kryją, schną niemal zaraz po odłożeniu, więc malowane rurki albo wkładam w puszkę albo zrzucam na kupkę.Jak tylko skończę malować od razu można nimi wyplatać. Sam pigment lubi brudzić palce nawet jak jest suchy, z domieszką farby zdecydowanie mniej. Brudzi też pędzel z lakierem, więc nie wolno go moczyć w całej puszce, ja zawsze odlewam potrzebną ilość, ale to tylko za pierwszym razem. Lakieruję z reguły dwa razy, koszyki są twardsze i bardziej błyszczą

Bejca.
Na moim końcu świata oprócz kosmicznie drogich lakierobejc typowych do drewna w opakowaniach słusznej wielkości, udało mi się znaleźć bejcę w plastikowej buteleczce 250ml/6zł.
Bejca rustykalna w kolorze ciemnego dębu (koszyk bez ucha)
Nie jest to bejca wodna (wiem, że takie są ale nie u mnie)
Do malowanie rurek się nie nadaje bo jest za rzadka. Pomalowałam nią gotowy koszyk, schła długo, bo mocno wsiąka w papier, rurki były z niewielką ilością druku, nie został on pokryty ale nie rzuca się w oczy. Trudno uzyskać jednolity kolor, tam gdzie chlapnie jej więcej to koszyk jest ciemniejszy.

Gotowe prace trudno jest dokładnie pomalować, zawsze gdzieś jakiś zakamarek zostaje, przynajmniej ja nie mam do tego cierpliwości, dlatego wolę wyplatanie kolorowymi rurkami(pomimo, że czasem brudzą palce). Możliwe, że jest to łatwiejsze przy użyciu spryskiwacza, jak kiedyś wypróbuję to będę wiedziała.

Zaletą bejcy jest satynowy połysk, koszyk ma wygląd nie do opisania (na zdjęciach nie widać tego efektu) Praca jest no taka satynowa jest :)

W dotyku twardsze są koszyczki malowane farbą.

 Która metoda najbardziej przypomina prawdziwą wiklinę ? Żadna.

Wg mnie koszyczki z papierowej wikliny, wizualnie nie różnią się od prawdziwej(przynajmniej nie wiele) natomiast już w pierwszym dotyku czuć, że to nie to. Nie przypominają też papieru. Są dekoracyjne, mogą być w tysiącach kolorów, można z niej wypleść w różnych kształtach od tych najbardziej wymyślnych po proste użytkowe formy.

Wnioski końcowe:
Muszę się jeszcze wiele nauczyć, wyplatanie polubiłam, chociaż już wiem, że nie kręci mnie tak jak szydełko. Taki zimowy romans :)
Najwygodniej i najszybciej jest pomalować rurki farbą, potem zostaje tylko nałożenie lakieru na gotowy koszyk. (chociaż to pewnie sprawa indywidualna, ja póki co wolę tak)
Jak zrobi się ciepło i będę mogła wynieść się z produkcją na dwór, wytestuję spraye, i lakiery olejne matowe (nie lubię błyszczących lakierów, a wodny tylko taki mam)

***
Miłej niedzieli życzę wszystkim :)
A jeszcze doniesienia z placu boju: kamizelki powolutku przybywa, hafcik już prawie prawie...

Też tak macie, że jak zamykacie oczy po skończonym koszyku to widzicie serie następnych w różnych kolorach i kształtach? czy tylko ja mam takie odchyły :)

19 komentarzy:

  1. Pigmenty w takim razie u mnie odpadają :D Nienawidzę brudzących rurek, dlatego też i powoli rezygnuję z używania gazet codziennych, choć dużo łatwiej je modelować niż twarde tygodnikowe. A już najlepiej jak ktoś ma dostęp do jednostronnie drukowanych kartek z drukarki :D

    Nie wyobrażam sobie też malowania emalią - to musi strasznie długo schnąć, nie mówiąc o duszącym zapachu :)
    Co farba lateksowa, to lateksowa - szybko i sprawnie. Na malowanie rurek przed nie mam na razie miejsca - muszę czekać do lata, by zaanektować znów balkon, gdzie małe łapki się nie wsadzą ;) A żeby nie było niedociągnieć na gotowych koszykach, farbę lekko rozcieńczam do pierwszej warstwy - ale nie za dużo, i maluję pacnięciami i tak troszkę na sztorc, w różnych kierunkach, a nie maźnięciami - wówczas włosie się wciska w szczeliny i nie zostawia złogów farby, które psują efekt :)

    Z bejcą nie próbowałam jeszcze.

    Którym sposobem robisz - pojedynczą, czy podwójną rurką?

    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fachowo chyba to się splot ósemkowy nazywa.Ale próbowałam też i jedną rurką, i podwójnymi. Najsprawniej idzie mi dwoma.
      Z kartek wydaje mi się, że rurki wychodzą zbyt krótkie, używam gazety "anonse" ona ma format podobny do wyborczej.
      Emalii używam tylko wodnej, praktycznie jej nie czuć, po 15 min już się nie lepi.
      Lateksową farbę do ścian właśnie mieszam z pigmentem by nie brudził, końcówka z malowania pokoju została.
      Przy malowaniu rurek mniej się chlapie niż przy całości. Właśnie jak zaczynam pędzlem wywijać by dojść w te zakamarki to wszystko w koło opstrykane :)i zawsze to zajęcie w nieskończoność mi się ciągnie

      Usuń
    2. używam duluxa do ścian i nie chlapie mi nic - nawet gazet nie podkładam :)
      Ale też i pędzel szerokości najwyżej 2 cm - spłaszczony :)

      Kartki krótsze mają jedną zaletę - mniejsze różnice między końcem a początkiem - zaczęłam to doceniać, zwłaszcza przy podkładkach i mniejszych modelach.

      Splot ósemkowy jest faktycznie dużo lepszy bez formy - łatwo można utrzymać koszyk w ryzach, lecz ładniejszy jest pojedynczy na formie, równiutko się układa :)
      I jeszcze łatwiej przeplatać i utrzymać równą linię, jak się przed pleceniem spłaszczy rurki :)

      Usuń
  2. Bejce i lakierobejce mają ładny kolor, ale niestety nie nadają się do rurek z drukiem, bo druku nie kryją. Ja ostatnio wypróbowałam farby akrylowe w puszce i są rewelacyjne, mają kolor zbliżony do wikliny(tik i kasztan) i po wyschnięciu ta farba jest taka przyjemna w dotyku:) Tylko ja tą farbę wlewam do pistoletu podłączonego do agregatu i błyskawicznie maluje całą pracę, nawet w zakamarkach:)A z farbami emulsyjnymi, to mówiłam, że ładnie kryją druk, nie śmierdzą i schną w mgnieniu oka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emulsyjne, lateksowe wszystko co do ścian dobre jest też do koszyczków :) mam trochę resztek po malowaniu pokoi więc zamierzam je zużyć. A co do farb akrylowych, jeśli masz na myśli emalię akrylową to mi się efekt po niej nie podobał, a jeśli jest jakaś inna farba akrylowa to muszę się za nią rozejrzeć.

      Usuń
  3. Dziękuję,że dołączyłaś do mojego ,,kursowego''bloga;)
    Widzę,że u Ciebie pięknie,różnorodnie(to lubię najbardziej)i kolorowo;)Zostaję na dłużej,a Ciebie w wolnej chwili zapraszam na mojego drugiego robótkowego bloga;)
    Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli. Ilona

    OdpowiedzUsuń
  4. Super Ci wyszły te koszyczki :) Dzięki za pomysł z tym malowaniem rurek muszę kiedyś tak spróbować

    OdpowiedzUsuń
  5. Koszyczki świetne, a mnie najbardziej ucieszył ten kursik, teraz przynajmniej mam jako takie rozeznanie w tej technice! Kusi mnie , by spróbować coś wymodzić, tylko potrzebna mi odrobina czasu!

    OdpowiedzUsuń
  6. Koszyczki są urocze, pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  7. wszytskie sa przesliczne choc niebieski wiadomo u mnie kroluje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Koszyczki przeurocze!!!
    Jeśli chodzi o malowanie to ja stosuję lakierobejcę i maluję gotowy wyrób. Czytałam gdzieś, że do malowania
    używa się rozpylacza, czyli butelka np.:po płynie do mycia okien.
    Pozdrawiam Beata.

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczne koszyczki!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny,oryginalny pomysł.Widzę,że można od ciebie ię wiele nauczyć.Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z rękodziełem.Zapraszam do mnie
    http://szaroburaporka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. śliczne, kolorowe koszyczki ;)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawy post, dobre rady. Koszyczki pięknie wyglądają.

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne koszyczki,tak fajnie to wszystko opisałaś,że nabieram ochoty na spróbowanie czegoś takiego...więc może w przyszłości właśnie tak zrobię:)Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajne te koszyczki i lubię te kolory, więc tym bardziej mi się podobają! Piszę się na te wzory serduszek, bo tego nigdy nie za wiele! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajnie ci to wyplatanie wychodzi ,,Niebieski mój faworyt//

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowo :)