zdjęć będzie sporo, a i tak ograniczyłam do minimum.
Przekwitły tulipany zakwitł czosnek, piękne śnieżne kule z czasem jak wykształcił nasiona zmieniły kolor na różowy. Jedną ususzyłam, kwiat do suszenia idealny, ale gruba mięsista łodyga wymaga czasu.
Eustoma. Przyniosłam z supermarketu w domu nie chciała rosnąć więc wyrzuciłam do ogródka. Spodobało jej się, kwitnie nie przerwanie już drugi miesiąc.
Lilia pełna. Ma dwa rzędy płatków, o jej pełności można dyskutować, ale skoro producent twierdzi, że pełna to niech będzie.
W niedzielę znów przeszła nawałnica tym razem z gradem.
Po niespełna godzinie ogród wyglądał tak
śmiało można wysiać ryż:)
A to moje poletko kapuściane. Kapustę posadziłam w tym roku poraz pierwszy po kilkuletniej przerwie. Zaczęła ładnie rosnąć, ale niestety wkradł się jakiś motyl, który zżera ją niemiłosiernie. Zastosowałam już trzy rodzaje oprysku, a ta cholera dalej lata. Poddałam się, więcej pryskać nie będę, niech się dzieje co chce.
Sami zobaczcie co zostaje z liści, aż serce boli jak na to patrzę. Podobno popiół drzewny pomaga, jak zbiorę siły do dalszej walki z tą cholerą to wypróbuje. A może Wy macie jakiś ekologiczny sposób na kapuściane robactwo ?
A to już liście dyni poszarpane przez grad. Tak wyglądają liście wszystkich dyniowatych. Arbuzy i melony, które liście mają mniejsze dodatkowo mają obtłuczone łodygi.
Len. Uwielbiam kiedy kwitnie, chociaż szybko opada, to niebieski łan wygląda cudnie.
Dynie w tym roku rosną jak szalone. Mam nadzieję, że obite przez grad liście nie będą miały wpływu na owocowanie
A to poletko cukinii. W zasadzie cukinii nigdy nie lubiłam, ale znajoma dała mi nasiona (podobno jakaś włoska odmiana) z nakazem, że mam posadzić. To posadziłam. Sałatki, które w tamtym roku degustowałam były pyszne, może więc przekonam się do tego warzywa też w innej formie. Już są pierwsze malutkie owoce, jutro zamierzam zrobić z nich zupę. Ciekawe czy mi posmakuje.
Nagietki pięknie ożywiają zielone grządki warzyw.
Bób już też podjadam, chociaż jest jeszcze bardzo młody. Wiatr go poprzewracał i musiałam podwiązać.
To na tyle ogrodowej relacji. Na razie :)
28 czerwca 2016
17 maja 2016
tulipany
W ogródku kwitną jeszcze najpóźniejsze odmiany tulipanów, po większości zostało już tylko wspomnienie. Mam nadzieję, że przetrwają i za rok znów będą cieszyć oczy. A tak było
Moje ulubione.
Przypadkiem wpadła fotka postępów hafciarskich. Zostało już nie wiele, ale obecna pora roku nie sprzyja trzymaniu igły więc szybkiego końca nie przewiduję.
W kalendarzu maj. Na głowie wciąż polarowa czapa bo zimno i mokro. brrr ,nawet ja tęsknie za ciepłem, chociaż upałów i ostrego słońca nie lubię. Już pora na sadzenie dyniowatych, ale czekam aż będzie cieplej.Może się doczekam.
Moje ulubione.
Przypadkiem wpadła fotka postępów hafciarskich. Zostało już nie wiele, ale obecna pora roku nie sprzyja trzymaniu igły więc szybkiego końca nie przewiduję.
W kalendarzu maj. Na głowie wciąż polarowa czapa bo zimno i mokro. brrr ,nawet ja tęsknie za ciepłem, chociaż upałów i ostrego słońca nie lubię. Już pora na sadzenie dyniowatych, ale czekam aż będzie cieplej.Może się doczekam.
24 kwietnia 2016
O kwiatkach dziś będzie
Walka z wyżeraczem cebul trwa. Efka miałaś rację to chyba nornica. Cokolwiek to jest nie boi się niczego, nawet taki mega śmierdzący specyfik do odstraszania dzików wepchnięty w norkę nie przyniósł efektu. Za to trutkę podjada systematycznie co cieszy mnie ogromnie, bo daje nadzieję, że pewnego dnia zniknie w mojego ogrodu.
Część tulipanów już kwitnie więc się pochwalę co zostało. Część jest późna i ciągle czekam na kwiat, więc same rozumiecie, że nie będę szczęśliwa jak staną się pożywieniem jakiegoś gryzonia.
Czerwone rosną w trawniku już kilkanaście lat i niezmiennie co roku zachwycają kolorem jako pierwsze.
Co ciekawe, zwierzątko wyżera cebulki z uprawionej grządki, w trawniku ryć im się nie chce. Wychodzi na to, że nie warto zaprzątać sobie głowy odchwaszczaniem
Od zrobienia tych fotek minęło kilka dni, tulipany w tym czasie dostały mocniejszych kolorów, ten u góry ma piękny łososiowy rumieniec na płatkach, a ten na dole intensywną różową obwódkę. Nie myślałam, że tulipany mogą się wybarwiać.
A tego chyba dostałam przez pomyłkę, miał być wielki pomarańczowy, a jest niski z pięknym kielichem i pstrokatymi liśćmi. Inny niż miał być, ale też fajny.
Resztę tulipanów będę pokazywać w miarę ich rozkwitania.
A to już mój tegoroczny nabytek, mini szklarenka, a konkretnie to taki regał z pokrowcem z grubej folii. Wypatrzyłam ów wynalazek na wyprzedaży w jednym z supermarketów i wiedziałam, że to coś dla mnie. Dzięki niemu nie musiałam robić inspektu. Wszystkie roślinki posiałam w doniczkach i jest im tam dobrze, nawet pomidory stoją rozpikowane w doniczkach. W przyszłym roku muszę skombinować jakieś skrzynki. Szklarenka jest super bo jest rozsuwana, ma wszyte dwa zamki, jak jest gorąco można ją całkowicie otworzyć. Pokrowiec jest zdejmowany więc w cieplejsze dni można zamienić go na włókninę, a latem regał posłuży do ustawienie doniczek z kwiatami, albo rozłożę i schowam.
Niestety kwiecień nas w tym roku nie rozpieszcza, na moim końcu świata więcej dni mokrych i zimnych, więc foliowe nakrycie jest idealne dla malutkich siewek.
A to już mój dzisiejszy zakup. Wybrałam się do Lublina na targi ogrodnicze i wróciłam z kapturnicą :) roślinka ma zjadać muchy i osy, nie mogę się już doczekać, aż się pojawią bym mogła zobaczyć ją w akcji. Kapturnica jest piękna, kojarzy mi się z morskim światem, z jakimś wodnym stworem, smokiem, czymś niezwykłym co żyje w morzu. Mam nadzieję, że będzie jej u mnie dobrze, pan zapewniał, że nie nie jest wymagająca, ale ja nie mam ręki do doniczkowych roślin więc jestem pełna obaw.
Na koniec jeszcze kilka słów o targach. Czekałam na nie od miesiąca, nigdy nie byłam na takiej imprezie, spodziewałam, się masy kwiatów, drzewek, krzewów, tysiąca kolorów i zapachów. Niestety rozczarowałam się i to bardzo, więcej nie pojadę. Wystawców było nie wielu, w ogromnej hali wyglądało to delikatnie mówiąc pusto, nijako i skromnie.Nie tego się spodziewałam po tak rozreklamowanej imprezie. Chociaż nie wróciłam z pustymi rękami, bo oprócz kapturnicy kupiłam hortensję i malinotruskawkę, to jednak mam niedosyt bo wielu roślin, które chciałam nie było. Po wizycie na targach pojechałam do obi gdzie wybór gatunków mnie przygniótł i nie mogąc się zdecydować nie kupiłam nic :) Babie nie dogodzi. Chyba znów zamówię przez internet, chciałabym niebieską hortensję bo ubiegłoroczna nie przetrwała zimy, azalię,jakieś dalie by się przydały i maliny wiosenne.Nie wiem czy znajdę sklep gdzie będzie wszystko.
Część tulipanów już kwitnie więc się pochwalę co zostało. Część jest późna i ciągle czekam na kwiat, więc same rozumiecie, że nie będę szczęśliwa jak staną się pożywieniem jakiegoś gryzonia.
Czerwone rosną w trawniku już kilkanaście lat i niezmiennie co roku zachwycają kolorem jako pierwsze.
Co ciekawe, zwierzątko wyżera cebulki z uprawionej grządki, w trawniku ryć im się nie chce. Wychodzi na to, że nie warto zaprzątać sobie głowy odchwaszczaniem
Od zrobienia tych fotek minęło kilka dni, tulipany w tym czasie dostały mocniejszych kolorów, ten u góry ma piękny łososiowy rumieniec na płatkach, a ten na dole intensywną różową obwódkę. Nie myślałam, że tulipany mogą się wybarwiać.
A tego chyba dostałam przez pomyłkę, miał być wielki pomarańczowy, a jest niski z pięknym kielichem i pstrokatymi liśćmi. Inny niż miał być, ale też fajny.
Resztę tulipanów będę pokazywać w miarę ich rozkwitania.
A to już mój tegoroczny nabytek, mini szklarenka, a konkretnie to taki regał z pokrowcem z grubej folii. Wypatrzyłam ów wynalazek na wyprzedaży w jednym z supermarketów i wiedziałam, że to coś dla mnie. Dzięki niemu nie musiałam robić inspektu. Wszystkie roślinki posiałam w doniczkach i jest im tam dobrze, nawet pomidory stoją rozpikowane w doniczkach. W przyszłym roku muszę skombinować jakieś skrzynki. Szklarenka jest super bo jest rozsuwana, ma wszyte dwa zamki, jak jest gorąco można ją całkowicie otworzyć. Pokrowiec jest zdejmowany więc w cieplejsze dni można zamienić go na włókninę, a latem regał posłuży do ustawienie doniczek z kwiatami, albo rozłożę i schowam.
Niestety kwiecień nas w tym roku nie rozpieszcza, na moim końcu świata więcej dni mokrych i zimnych, więc foliowe nakrycie jest idealne dla malutkich siewek.
A to już mój dzisiejszy zakup. Wybrałam się do Lublina na targi ogrodnicze i wróciłam z kapturnicą :) roślinka ma zjadać muchy i osy, nie mogę się już doczekać, aż się pojawią bym mogła zobaczyć ją w akcji. Kapturnica jest piękna, kojarzy mi się z morskim światem, z jakimś wodnym stworem, smokiem, czymś niezwykłym co żyje w morzu. Mam nadzieję, że będzie jej u mnie dobrze, pan zapewniał, że nie nie jest wymagająca, ale ja nie mam ręki do doniczkowych roślin więc jestem pełna obaw.
Na koniec jeszcze kilka słów o targach. Czekałam na nie od miesiąca, nigdy nie byłam na takiej imprezie, spodziewałam, się masy kwiatów, drzewek, krzewów, tysiąca kolorów i zapachów. Niestety rozczarowałam się i to bardzo, więcej nie pojadę. Wystawców było nie wielu, w ogromnej hali wyglądało to delikatnie mówiąc pusto, nijako i skromnie.Nie tego się spodziewałam po tak rozreklamowanej imprezie. Chociaż nie wróciłam z pustymi rękami, bo oprócz kapturnicy kupiłam hortensję i malinotruskawkę, to jednak mam niedosyt bo wielu roślin, które chciałam nie było. Po wizycie na targach pojechałam do obi gdzie wybór gatunków mnie przygniótł i nie mogąc się zdecydować nie kupiłam nic :) Babie nie dogodzi. Chyba znów zamówię przez internet, chciałabym niebieską hortensję bo ubiegłoroczna nie przetrwała zimy, azalię,jakieś dalie by się przydały i maliny wiosenne.Nie wiem czy znajdę sklep gdzie będzie wszystko.
15 kwietnia 2016
powolutku do przodu
Wiosna wszędzie. Kwitnie, zieleni się, pierwsze koszenie trawnika w tym roku już zaliczyłam, nasionka kiełkują, niektóre już wyrosły. Zdjęć z ogrodu dziś nie będzie, bo mam totalnego niechcieja do ganiania z aparatem. Jeśli przytrafi się wieczór gdy nie padam ze zmęczenia dłubię ogrodowy sampler.
Powolutku przybywa na razie mam tyle. Mam nadzieję, że pewnego dnia pokażę całość i będę mogła opowiedzieć co i jak. Dziś mi się nie chce. Tak, nie chce mi się, to ostatnio mój ulubiony stan.
Wiosenne przesilenie mnie złapało i trzyma mocno. Potrzebuję chyba solidnego kopa, by się zorganizować i działać na pełnych obrotach jak zawsze.
Jeszcze zimą uszyłam poduszeczkę nie pokazywałam, więc dziś się pochwalę. Bardzo ją lubię.
***
Ogród, który stał się moim oczkiem w głowie przysparza mi ostatnio same zmartwienia. Jesienią posadziłam ponad 100 cebulek tulipanów, wyborowe odmiany, miały cieszyć oko, pięknie zeszły co do jednej. I co? Wlazło coś, prawdopodobnie kret lub nornica i zeżarło. Prawie połowę. Płakać mi się chce jak patrzę na opustoszałą klombę. Po malwach też zostało tylko wspomnienie. Wymarzona hortensja nie odbija, azalia też nie przezimowała. Ale nie poddam się, idę na wojnę z kretem! Guzik mnie obchodzi, że jest chroniony. Wstrętne stworzenie, zeżarło najdroższe odmiany, dziś zeżarł kolejne dwie. Na koty też się obraziłam, łajzy leżą po całych dniach na trawniku zamiast odstraszać i łapać.
Powolutku przybywa na razie mam tyle. Mam nadzieję, że pewnego dnia pokażę całość i będę mogła opowiedzieć co i jak. Dziś mi się nie chce. Tak, nie chce mi się, to ostatnio mój ulubiony stan.
Jeszcze zimą uszyłam poduszeczkę nie pokazywałam, więc dziś się pochwalę. Bardzo ją lubię.
***
Ogród, który stał się moim oczkiem w głowie przysparza mi ostatnio same zmartwienia. Jesienią posadziłam ponad 100 cebulek tulipanów, wyborowe odmiany, miały cieszyć oko, pięknie zeszły co do jednej. I co? Wlazło coś, prawdopodobnie kret lub nornica i zeżarło. Prawie połowę. Płakać mi się chce jak patrzę na opustoszałą klombę. Po malwach też zostało tylko wspomnienie. Wymarzona hortensja nie odbija, azalia też nie przezimowała. Ale nie poddam się, idę na wojnę z kretem! Guzik mnie obchodzi, że jest chroniony. Wstrętne stworzenie, zeżarło najdroższe odmiany, dziś zeżarł kolejne dwie. Na koty też się obraziłam, łajzy leżą po całych dniach na trawniku zamiast odstraszać i łapać.
29 marca 2016
Wielkanocne stroiki
W tym roku udało mi się zdobyć 3 gęsię jaja, więc stroiki zdobione są pisankami na gęsich wydmuszkach. Przy okazji odkryłam, że są to jaja idealne do pieczenia biszkoptu.
Uplotłam kilka koszyczków, ten jest malowany wiśniową bejcą. Drugi bardzo podobny, ale większy w kolorze jasnego dębu był koszyczkiem na święconkę, ale pokażę go za rok bo już schowałam i nie chce mi się go wyciągać tylko po to, by zrobić fotkę.Świąteczne lenistwo jeszcze mnie trzyma:)
\
Mały (taki ok pół litra) flakonik na bukiet z bazi i pisanek, w wiosenne ptaszki
Stroik z gęsim jajem z różą. Rzeżucha i owies wysiane w skorupkach jajek, wszystko ułożone na mchu. Owies jeszcze mały bo fotka robiona w Wlk Sobotę, ale już w niedzielę wystawał z koszyczka.
Gęsia wydmuszka tradycyjnie malowana woskiem
I już ostatnia ze srebrną konturówką w kurzym towarzystwie.
A to początek ogrodowego samplera. Powolutku dłubię, czasu coraz mniej na robótki. Kolory dobieram sama różnie wychodzi, rączki od narzędzi wyglądają jak rozżarzone węgle :) O hafcie będzie osobny post dziś tylko taka migawka
Uplotłam kilka koszyczków, ten jest malowany wiśniową bejcą. Drugi bardzo podobny, ale większy w kolorze jasnego dębu był koszyczkiem na święconkę, ale pokażę go za rok bo już schowałam i nie chce mi się go wyciągać tylko po to, by zrobić fotkę.Świąteczne lenistwo jeszcze mnie trzyma:)
\
Mały (taki ok pół litra) flakonik na bukiet z bazi i pisanek, w wiosenne ptaszki
Stroik z gęsim jajem z różą. Rzeżucha i owies wysiane w skorupkach jajek, wszystko ułożone na mchu. Owies jeszcze mały bo fotka robiona w Wlk Sobotę, ale już w niedzielę wystawał z koszyczka.
Gęsia wydmuszka tradycyjnie malowana woskiem
I już ostatnia ze srebrną konturówką w kurzym towarzystwie.
A to początek ogrodowego samplera. Powolutku dłubię, czasu coraz mniej na robótki. Kolory dobieram sama różnie wychodzi, rączki od narzędzi wyglądają jak rozżarzone węgle :) O hafcie będzie osobny post dziś tylko taka migawka
19 marca 2016
Palmy
W tym roku powstało 5. Natchnienie dopisało., będzie sporo fotek więc post dla wytrwałych. Kwiaty, zboża i trawy zbieram już latem, wszystko z własnego pola lub łąki. Palma obowiązkowo musi mieć trzcinę, moja mama innej nie uważa :) poza tym jest to praktyczne, bo u nas w Wielką Niedzielę palma robi za kropidło, jest nią święcony dom i budynki gospodarcze.
Chłop Osobisty stwierdził, że nie widzi różnicy, wg niego wszystkie są takie same. No niech mu tam będzie.
Bardzo lubię takie tradycyjne palmy, pełne ziół i kwiatów
Malutka antymolowa, bo ma w sobie lawendę.
pięknie pachnie
i z dodatkiem bukszpanu
A tak wygląda pokój po skończonej pracy. Mam wrażenie, że więcej śmiecia wyniosłam niż przyniosłam suszków.
W tym roku rozeszła się wieść, że palmy oddaję za dobre słowo i zniknęły:)
Poświęcona palma przez cały rok ma ważne zadanie, w czasie burzy stawia się ją w oknie i chroni dom przed piorunami, a burza przebiega łagodniej. Na moim końcu świata, niektórzy stawiają w oknach też święte obrazki. W miastach chyba czegoś takiego się nie praktykuje.Ale wiadomo, wieś siedlisko zabobonu i dziwnych obyczajów :)
U Was palma też ma jakieś zadania, czy jej rola kończy się na pokazaniu w kościele w niedzielę palmową?
Chłop Osobisty stwierdził, że nie widzi różnicy, wg niego wszystkie są takie same. No niech mu tam będzie.
Bardzo lubię takie tradycyjne palmy, pełne ziół i kwiatów
Malutka antymolowa, bo ma w sobie lawendę.
pięknie pachnie
i z dodatkiem bukszpanu
A tak wygląda pokój po skończonej pracy. Mam wrażenie, że więcej śmiecia wyniosłam niż przyniosłam suszków.
W tym roku rozeszła się wieść, że palmy oddaję za dobre słowo i zniknęły:)
Poświęcona palma przez cały rok ma ważne zadanie, w czasie burzy stawia się ją w oknie i chroni dom przed piorunami, a burza przebiega łagodniej. Na moim końcu świata, niektórzy stawiają w oknach też święte obrazki. W miastach chyba czegoś takiego się nie praktykuje.Ale wiadomo, wieś siedlisko zabobonu i dziwnych obyczajów :)
U Was palma też ma jakieś zadania, czy jej rola kończy się na pokazaniu w kościele w niedzielę palmową?
Subskrybuj:
Posty (Atom)